Pages

Tuesday, 28 February 2012

37 Para – seks bez pocałunków

Mieliśmy małą przerwę w swingowaniu z racji bardzo dużego natłoku pracy i praktycznie braku czasu.
Ale czasami można pójść do pracy niewyspanym i przeżyć dzień w miarę poprawnie.
Napisała do nas parka coś 31 lat ona i ok 35 on, mieszkańcy Irlandii, nazwijmy ich Kate i Colin.
Wysłaliśmy do siebie po kilka smsów w końcu rozmowa przez telefon.
Wymiana informacji co kto lubi, czego nie robi, i zapytałem, ot tak czy całują się z innymi partnerami. Odpowiedziała Kate, że nie, i to nie dlatego, że nie podobamy im się, tylko to jest ich ustalenie które zawarli 5 lat temu, kiedy to wkroczyli w świat swingersów. Z jednym wyjątkiem, ona może się całować z Gosią, ale ani ja ani on nie możemy pocałować dziewczyny z drugiej pary – tym bardziej dziwne!!! Jak by to był całkowity zakaz jestem jeszcze w stanie zrozumieć ale takiego układu już nie za bardzo.
Zabawa bez pocałunków średnio mi się kojarzyła, to jak seks z dziwką, która nie całuje się z klientami, może bo w ustach by miała po każdym dniu jedne wielkie źródło bakterii, a może by ustrzec klientów (bo jeśli panowie kończą w jej ustach a miałaby się z nimi jeszcze całować...).
Zastanawia mnie czy każdy z klientów pieści ją oralnie, a podobno panie prostytutki mają po 10 klientów dziennie, więc każdy następny pan, wkłada język w usta poprzedniego...brrrrrrr...
Ale wracając do tematu, seks bez pocałunków kojarzy mi się właśnie z prostytutką. Jak później pokażę nie tylko mi...
Parka chciała nas spotkać, Kate bo to jej nr telefonu mieliśmy bbb zachęcała do spotkania, opisywała jak to dzika jest w łóżku i jakiego to wspaniałego loda robi oraz minetkę.
Colin też był dobrze reklamowany, smsy były w stylu rozpalających...
Miałem mieszane uczucia, ale z Gosią się zdecydowaliśmy spotkać... Gosia powiedziała, że to będzie coś nowego jakieś nowe wyzwanie więc nic tylko do dzieła.
Parka chciała od razu zarezerwować pokój, ale to nie było coś co nam pasowało bo nie spotkaliśmy się jeszcze, a pomimo że oni byli zdecydowani my mogliśmy powiedzieć nie.
Usiedliśmy sobie grzecznie w barze/kawiarni hotelowej, zamówiliśmy po napoju i czekamy.
„Tyci” ok 30min mieli opóźnienia, coś co nas bardzo złości no ale w końcu dojechali.
Cześć, cześć to ja to ona to on to on, miło Was poznać.
Ok, może 30 min rozmowy, i się zdecydowaliśmy. Gosi się oczy świeciły na pana, panu na Gosię, pani nie była jakaś super ale co tam, czemu nie?
Colin poszedł wynająć pokój, wrócił po chwili, chciałem się z nim rozliczyć 50/50 ale powiedział, że później wrócimy do rozmowy.
Weszliśmy do pokoju, i zaczęliśmy się z Gosią całować, oni byli już częściowo rozebrani, tak bez gry wstępnej... W zasadzie czekali, żeby się od razu wymienić, ja sobie nie wyobrażam bez gry wstępnej a może i tak ale bez pocałunków, nie działa to ze mną...
Wylądowaliśmy na łóżku Colin i Kate wzięli w obroty Gosię, ja się poczułem trochę z boku ale tylko przez chwilkę.
Kate zdjęła ze mnie spodnie i bieliznę i zaczęła pieścić ustami (fatalnie, pomimo takiej reklamy!!!).
W jakimś tam czasie zabawy założyłem ubranko i wszedłem w Kate. Dziewczyna raczej za mało aktywna jak na mnie i nie miała idei, ciągle pytała Jak chcesz?
Każdy z nas facetów lubi i ma w naturze dominować ale jest świetnie jak partnerka też ma pomysł.
Gosia z Colinem frunęli, on był tak napalony ojej, widać, że Gosia go pociągała, zresztą się nie dziwię, bo jest śliczną kobietą. Kate była raczej średniej urody ale mieściła się w „granicach”.
Może to i brutalne ale każdy ma swoje granice w ramach których jest w stanie iść z kimś do łóżka...
Zabawa z Kate była dziwna, na początku byłem jakoś podniecony ale to było 50% mocy a potem zupełnie zanikła... Nie pociągała mnie ta dziewczyna. Cieszyłem się, że chociaż Gosia ma niezła zabawę i jęczy z rozkoszy, moją partnerkę doprowadziłem do orgazmu w kilka minut, usta, paluszki i jej cipeczka – odpłynęła:).
Mieliśmy małą przerwe i bawiliśmy się znowu, najpierw ze swoimi partnerami, ach Gosia i jej usta :), Gosia się położyła, ja miałem w niej palce a Colin po prostu podszedł z gumką na instrumencie i stanął obok mnie czekając aż wyjmę palce bo on chciał wejść...
Gosi się podobał pierwszy numerek, mimo że nie doszła, więc wpuściłem Colina.
A Kate zaczęła się mną zajmować, bezskutecznie.
Colin się wyczerpał więc ja wróciłem do Gosi, kilka pocałunków i byłem twardy jak skała, oni siedzieli z boku patrzyli jak szalejemy a Gosia jęczała tylko jak zaczęła szczytować.
Potem wzięła mnie do ust i zdziałała magię, za co ją obficie wynagrodziłem.
Kate i Colin chwilkę potem zaczęli się razem bawić z podobnym finałem.
W trakcie całej zabawy dziewczyny się kilka razy całowały, ja nie zamierzałem jej ust dotykać moimi, a Colin pocałował Gosię ale szybko się ocknął i cofnął usta... Złamał sam swoją zasadę (właściwie Kate, bo to jej głównie zależało na niecałowaniu), wychodzi na to że pocałunki są ważne i nieodzowne, nawet jak się ma tę dziwną zasadę o pocałunku jako „ostatniej naszej tajemnicy”...
Spytałem tylko na końcu co z opłatą za pokój, Colin skwitował, że następnym razem my zapłacimy...
Nie będzie następnego razu, nigdy więcej bez pocałunków, to w nich jest zawarta cała magia...
Krzysiek

PS Zapytałem na jednej ze stron dla swingersów co sądzą o seksie bez pocałunków, odpowiedzi są po angielsku, jak je przetłumaczę to wrzucę.

No comments:

Post a Comment