Pages

Monday, 10 February 2014

66 Zegarek w hotelu

Po długiej przerwie wracamy z kilkoma historiami, których jeszcze tu nie umieściliśmy.
Jednak nasze życie w tej dziedzinie póki co zgasło. Brak odpowiednich ludzi, a może to my mamy zbyt duże wymagania...
W każdym razie taki zwykły czysty seks jest najbezpieczniejszy, bez wchodzenia w relacje;
jednak nie jest to to czego my szukamy.

Bardzo długo się umawiliśmy z tą irlandzko-francuską (chyba) parką.
Było wiele razy jak probowaliśmy sie domówić co do miejsca i terminu. Jednak bezskutecznie.

No ale po ok roku lub nawet 1.5 roku w końcu się spotkaliśmy.
Najbardziej chore spotkanie jakie mieliśmy...

Umówiliśmy się w centrum miasta w jednym z hoteli.
Parka była tak zwyczajna ale na poziomie. Wiedzieli czego chcą itp.
Poznawaliśmy się. Wypiliśmy kilka drinków. Wymieniliśmy się podstawowymi informacjami o pracy, zainteresowaniach itp.

Wszystko wyglądało ok. Choć ona miała ok 23 lat dwoje dzieci i "siedziała" ciągle w domu, a on ok 40 biznesmann spędzający dużo czasu na "lataniu" między miastami, w których to miał prywatne zakłady fryzjerskie. De facto pracowali w nich geje i lesbijki:).

Udaliśmy się do ich pokoju.
Trochę dziwnie się czułem. Gośka też. Jakieś coś taki hm dziwny nastrój wisiał w powietrzu.
Miałem wrażenie, że jestem jakby zabawką na czyimś przyjęciu.
No ale jesteśmy już w pokoju. Mieliśmy ze sobą butelkę wina.

Podzieliliśmy się partnerami i zaczęliśmy bawić.

Gośka była z nim a ja z nią. Widziałem, po niej, że nie do końca techniki i metody Francuza jej odpowiadają. Irlandka też była jakaś no słaba. Była sexi, taka normalna ale chciałem z nią iść do łóżka, jednak po kilku pocałunkach (coś w stylu łączenia ust z czymś mokrym ciepłym ale nieżywym) nie miałem ochoty na zabawę z nią, i nie mogłem się rozkręcić.

Takie to jakieś dziwne było, bez takiego romantyzmu, bez prawidłowej gry wstępnej, oni od razu chcieli się połączyć i to tyle. Nas takie coś nie kręci...

Poszedłem do wc. Wracam, nie ma Irlandki.
Mija kilka chwil jej dalej nie ma. W końcu po kolejnych kilku chwilach Francuz przeprasza i wychodzi do niej.

Razem z Gośką stwierdziliśmy, że się zwijamy i będziemy szli.
Ok 10 minut czekaliśmy. Nagle dzwoni telefon.

Francuz pyta gdzie jesteśmy? Ja się zaśmiałem, i mówię u was w pokoju (traktowałem to jako żart).
A on mówi, my już nie wrócimy do pokoju i się rozłączył.
ZGŁUPIAŁEM. ich rzeczy są w pokoju, na komodzie przy łóżku leży jego zegarek, trochę osobistych rzeczy...
Mijają 2 minuty i znowu telefon. Juz teraz podniesiony głos: Gdzie jesteście??? U was w pokoju. Musicie iść my już nie chcemy was widzieć. i znowu się rozłączył.
Ja się zagotowałem... Gosia mówi, że zwijamy się. Patrzę po pokoju, ich rzeczy są tutaj. Więc oni na pewno tu wrócą. Gosia coraz bardziej naciska, żeby iść a ja miałem ochotę jak nigdy narobić im bałaganu. OJ miałem sto myśli min. żeby Fracuzikowi zegarek w zlewie utopić...i kilka innych pomysłów.
Wyszliśmy z hotelu i co widzimy... Ta szalona parka ukrywa się za rogiem i czeka aż pójdziemy.
Chciałem do nich iść ale mnie Gosia zatrzymała.
Daj mi telefon! krzyknęła.
Wybrała do niego numer i nie będę tu opisywał co jemu powiedziała...
W zasadzie to była nasza ostatnia para, z którą się mieliśmy spotkać jako swingersi. Jesteśmy w kontakcie z jedną parą, Litewską Parą i kiedyś się umówimy, ale raczej nikogo nowego nie szukamy wśród swingersów.

Chyba łatwiej jest udawać, że się kogoś zdradza i wtedy jest mniej problemów. Bo zabawy w klubach to iśc popatrzeć poabwić się ze sobą ale z kimś niekoniecznie...

pozdrawiamy
Gosia i Krzyś

Saturday, 17 August 2013

Pamiętniki prawie epilog???

W zasadzie wypisujemy się ze swingu, nie dosłownie, ale nie bawi nas czysty seks, atawistyczny i zaspokajający tylko swoje potrzeby. Wahaliśmy się co zrobić, ale nasze ostatnie, i dosłownie ostatnie spotkanie z jedną parką przechyliło szalę na tyle, że dziękujęmy.
Nie nazywamy siebie swingersami, i nie swingujemy, owszem spotykamy się z ludźmi, ale to nie są kluby czy wielkie sex party. Na pewno nie zrezygnujemy z wizyty w takich klubach ale dla nas samych, zeby pobawić się w nietypowej atmosferze i otoczeniu, popatrzeć na piękne ciała jak się prężą z rozkoszy ale to tyle.

Mamy do opowiedzienia jeszcze kilka, może hmmm 6-7 historii, ale to wszystko w swoim czasie. Teraz pora się szykować bo czeka koleżanka na mnie a żonka już dawno w objęciach sympatycznego mężczyzny.
Pozdrawiam
Krzysiek!

Sunday, 4 August 2013

65 Moja pierwsza randka

Pierwsza randka
Będąc na mieście w pracy w restauracji spotykamy tłumy ludzi. Mężczyźni kobiety dzieci jedni bardziej inni mniej przykuwają nasz wzrok. Do jednych się uśmiechniemy i powiemy coś miłego a do innych nic zupełnie są nam obojętni. A co kiedy natrafi się przystojny mężczyzna niesamowicie kuszący swym apetycznym wyglądem? Rumieniec nas oblewa kosmate myśli, mimo iż wcale ich nie chcemy, pchają się nieproszone do naszej wyobraźni. Mimowolnie zerkamy ma pośladki, patrzymy na dłonie, oceniamy uśmiech. Oblizujemy się na myśl o gorącej namiętnej nocy z nieznajomym.
Podobnie jak mężczyźni tak i kobiety oglądają się za atrakcyjnymi osobami płci przeciwnej. Nie ważne czy są akurat w związku małżeńskim czy nie. Atrakcyjność i pożądanie są silniejsze, chwilowo potrafią zupełnie zmienić nasz tok myślenia, sposób działania. Skłonni jesteśmy wejść do sklepu, do którego wcale nie zamierzaliśmy wejść, kupić produkt, który wcale jest nam niepotrzebny, ba nawet wejść do biura niby przy okazji, bo byliśmy tuż obok, mimo iż wcale nie mieliśmy takiej potrzeby.
A wszystko za sprawą niesamowicie przystojnego mężczyzny czy kobiety. To niemal naturalne, ze mamy w sobie pociąg do płci przeciwnej. Jedni z nas niemal afiszują się z tym w poszukiwaniu poklasku, inni w obawie przed drwiną czy zagrożeniem odpychają i nie przyznają się do takiej myśli. A szkoda, bo przyznając się do tego, co pragniemy i rozmawiając o tym z partnerem można realizować marzenia i pragnienia. Kto wie może partner tak samo jak my nie ma śmiałości, żeby o tym z nami porozmawiać…
My bardzo dużo z Krzyśkiem rozmawiamy. Dobrze wiemy co nam się podoba a czego nie tolerujemy. Idąc ulica często wymieniamy się porozumiewawczym spojrzeniem dając sobie znać że ta czy inna osoba zwróciła nasza uwagę. Uśmiechając się rozmawiamy o tym, że widzieliśmy atrakcyjna kobietę czy mężczyznę. Że spodobał się nam strój albo uśmiech.
Piękne jest to, że podczas takiej rozmowy nie złościmy się i nie wymawiamy sobie tego, że oglądamy się za innymi.  Spotkaliśmy kilka par, kilka singielek, nie mieliśmy sytuacji że spotykamy się we dwoje z mężczyzną, ja nie jestem jeszcze na to gotowa mimo iż jest we mnie dość spora ciekawość.
Bardzo trudno jest spotkać parę gdzie każdy będzie sobie wzajemnie odpowiadał. Z naszego doświadczenia wiem, że zawsze są jakieś wątpliwości. Jeśli nie z naszej to z drugiej strony. Dopasować do siebie cztery osoby jest znacznie trudniej niż dwie. Dlatego postanowiliśmy spróbować czegoś totalnie nowego.
Dokładnie wszyscy wiemy na czym polega zdrada… nie jest to może zbyt trafne określenie ale bardzo pomocne w opisaniu naszych nowych doświadczeń. W zdradzie wszystko dzieje się bez wiedzy współpartnera/ współmałżonka. Poznanie i planowanie spotkania z „obiektem zainteresowania” w naszym przypadku jest w pełni przedyskutowane i zaplanowane wspólnie.
Jak to rozumieć? Mianowicie tak ze poznając ciekawego mężczyznę spokojnie i ze zrozumieniem rozmawiam o tym z Krzyśkiem. Jeśli znajomość się rozwinie i dojdzie do spotkania, wszystko między mną i Krzyśkiem jest wcześniej dobrze omówione i zaplanowane. Działa to w obie strony, Krzysiek rozmawia ze mną o swoich planach a ja z nim o swoich.  Dla wyjaśnienia dodam, że to nie jest tak, że spotykamy się codziennie czy co tydzień z tą samą czy z nową osoba. Nasze życie prywatne jest przepełnione praca, domem i rodziną. Takie „dodatkowe” wydarzenia mają znaczenie drugorzędne i nigdy nie dominowały w naszym związku. Wspólnie spędzony czas z jest cenniejszy niż jakiekolwiek uniesienia w sypialni. Staramy się tak planować ewentualne spotkania żebyśmy oboje byli w pobliżu, zawsze dokładnie wiemy gdzie jesteśmy, z kim się spotykamy, określamy ramy czasowe spotkania. Nigdy nie wiadomo do końca, kto przyjdzie na spotkanie, więc dobrze jest być przygotowanym na wszelkie ewentualności. Daje to ogromne poczucie bezpieczeństwa.
Moja pierwsza randka…
Robert poznałam go na czacie. Wesoły i rezolutny chłopak z błyskiem w oku. Spędziliśmy parę miłych wieczorów rozmawiając wirtualnie. Najpierw tak zupełnie ogólnie o wszystkim i niczym rozmowy były bardzo swobodne i trzymały się całości. Miło było z nim rozmawiać. Tematy się mnożyły i było ciekawie. Podaliśmy sobie namiary na komunikatory żeby mieć lepszy kontakt. Wszystko zapowiadało się w porządku i bardzo sympatycznie, najpierw wymieniliśmy się zdjęciami a tuż przed spotkaniem numerami telefonu. Oboje dobrze wiedzieliśmy w jakim celu się spotykamy i dobrze wiedzieliśmy że oboje jesteśmy w związkach. Wszystko było jasno ustalone już na samym początku znajomości. Nie było żadnych niedomówień czy zbędnego kreowania rzeczywistości.
 Umówiliśmy się na promenadzie tuż nad morzem. Oboje podjechaliśmy na jeden z parkingów. Było dość tłoczno, to bardzo popularne miejsce. Dokładnie wiedzieliśmy jakich samochodów wypatrywać, dokładnie wiedzieliśmy kogo się spodziewać. Miałam 3 min spóźnienia. Zniecierpliwiony Robert zadzwonił jak parkowałam tuż obok. Nie wysiadając z samochodu przywitaliśmy się uśmiechem i zgodnie postanowiliśmy pojechać na plaże gdzie było zdecydowanie mniej ludzi i nieco bardziej kameralnie. Wyszliśmy na spacer.
Rozmowa przeplatana śmiechem i flirtującymi spojrzeniami przeniosła się z plaży do samochodu. Kilka razy zapłonęłam rumieńcem, lekkie poczucie podniecenia spowodowało ze mój uśmiech niemal ciągle malował się na mojej twarzy. Było zabawnie, poważnie i niepoważnie. Spojrzenia zaczęły się wydłużać chwilami elektryzujące spojrzenia zastępowały słowa. Lekko zaczęliśmy chylić się ku sobie.  Usta się połączyły. Dreszcz podniecenia przeszył mnie aż po stopy. Po chwili takiej ciszy z rumieńcem na twarzy uruchomiłam samochód, i ruszyliśmy w bardzo malownicze miejsce z pięknym widokiem na pełne morze. Robert zostawił swój samochód zaparkowany tuż przy plaży.
Przy Robercie czułam się bezpiecznie i swobodnie. Nie miałam obaw zapraszając go do swojego samochodu. Niemniej jednak Krzysiek miał zarówno jego numer kontaktowy jak i namiar nawigacji z dokładnym odczytem gdzie jesteśmy z każdego miejsca w którym byliśmy. To wszystko tak na wszelki wypadek… nigdy nic nie wiadomo, a Krzysiek jest bardzo troskliwy i stara się być przygotowany na wszystkie ( dosłownie wszystkie) ewentualności.
Parę ładnych minut zajął nam dojazd do tarasu widokowego, po drodze opowiadaliśmy sobie zabawne historie rodzinne, trochę rozmawialiśmy o znajomych. Bardzo miła rozmowa zapoznawcza. Inaczej rozmawia się na czacie a inaczej w realnej rzeczywistości mając przed sobą rozmówcę. Nieco łagodniejszego i bardziej radosnego wyrazu nabierają stwierdzenia czy słowa, które wypisane płaskimi literkami wydawać by się mogły szorstkie i suche. Kiedy dotarliśmy na miejsce piękny widok nieco nas onieśmielił. Przez chwile żadne nie odezwało się słowem. Błekit morza, zachodzące słońce, statki leniwie sunące po gładkim lutrze morskiej wody. Poniżej tuż przy brzegu biały budynek latarni morskiej. Wszystko jak z obrazka. Spojrzeliśmy na siebie i mimowolnie nasze ciała jeszcze raz pochyliły się ku sobie. Poczułam jak delikatnie kładzie mi dłoń na karku. Bardzo dobrze wiedzieliśmy czego chcemy. Dłonie zaczęły wędrować po ciałach.  Zrobiło się gorąco i namiętnie. Całował miękko i dobrze wiedział jak sprawić by pocałunkiem rozpalić… przeszły mnie rozkoszne dreszcze podniecenia. Nie wiem czy okoliczności, nietypowość sytuacji czy sama osoba Roberta tak na mnie zadziałały. Gdybyśmy choć chwilkę dłużej zostali tam na tarasie mogę się tylko domyślać jak daleko zaszłoby nasze spotkanie.
Zaczęło się robić bardzo późno, czas się kończył musiałam wrócić do domu, Robert też. Odwiozłam go do jego samochodu. Zatrzymaliśmy się na parę chwil. Nie umówiliśmy się na kolejne spotkanie a na to że się zdzwonimy.



Friday, 19 July 2013

64. Niespodzianka na urodziny



Już wiele lat temu (zanim zaczęliśmy swingować) w drodze powrotnej z egzotycznych wakacji wpadłam na szalony pomysł prezentu dla mojego Krzysia. Siedząc w samolocie na twarzy pojawił mi się uśmiech, którego Krzysiek nie rozumiał. Zaczął od pytań czy ma coś na twarzy, co zrobił ze mnie to rozbawiło.  A ja już wtedy miałam plan…. Z biegiem czasu został on mocno zmodyfikowany. Zaciekawiony tajemniczym  uśmiechem dopytywał i drążył. Nawet  odpowiedz „wszystko swoim czasie” nie powstrzymała go przed zadawaniem kolejnych pytań. Dopiero magicznie „prezent urodzinowy”  wywołało jego uśmiech, uśpiło czujność i zastopowało grad pytań.

Minęło parę lat, no może nie tak wiele, ale … Przyszedl czas na niespodziankę.

Wiele razy rozmawiałam z Krzysiem  o dziewczynach, sexie i  o układach. Do tej pory spotykaliśmy się z ludźmi w klubach, na przyjęciach , z parami lub singielkami. Zawsze w układzie 3 lub 4 osób. Czasami zastanawialiśmy się jak by to było spotkać się sam na sam z dziewczyną w jego przypadku lub z mężczyzna w moim. Ponieważ ja potrzebuje więcej czasu żeby oswoić się z tematem, żeby sobie ułożyć i przemyśleć . Jakoś łatwiej przyszła mi myśl o tym żeby Krzysiek spotkał się sam na sam z kobieta. Problemem było tylko to kim miała by ona być. Nie wyobrażałam sobie sytuacji że nie znam dziewczyny, gdzieś w środku bałam się ze coś może pójść nie tak….
A co mogło być nie tak …. Wiele…. Zbyt wiele obaw było, dlatego potrzebowałam sporo czasu.
Az nadszedł dzień kiedy to spotkaliśmy się z Sandra. Przygoda z Sandrą miała małą tajemnice. Co się w pokoju hotelowym wydarzyło już opisałam, w międzyczasie  jak działa się magia , w chwilach odpoczynku rozmawiałam i podpytywałam Sandrę o to czy nie zostałaby prezentem urodzinowym, na moich warunkach :) ku mojemu zadowoleniu zgodziła się.
Dlaczego ona? Mogę wymienić kilka argumentów jak na przykład żywa i energiczna natura, dobrze zorientowana na to co chce, no i dobra w łóżku. To wystarczająco  pasowało do mojego prezentu. Wspólnie z koleżanką dopięłyśmy terminy i zaczęłam realizować plan.
Punkt pierwszy Hotel. Jak nigdy dokładnie wiedziałam czego chce, hotel z restauracją tak żeby obiad był na każde zawołanie ;) śniadanie w pakiecie,  ustronne miejsce no i dobra jakość w przystępnej cenie. Poszukiwania zajęły mi zaledwie pare chwil. Dobrze znam miasto i od samego początku stawiałam na dwa hotele. Koleżanka nie miała pojęcia jaki hotel i gdzie. Dostała dokładne namiary adres i trasę dojazdową. 
Punkt drugi dodatki : Zarówno obiad jak i hotel były z góry opłacone. Na moją prośbę koleżanka kupiła truskawki i winogrona oraz wodę mineralną ;) miło jest czasem zregenerować siły świeżym owockiem.
Punkt  trzeci, należało zgrać delegacje z prezentem. To było nieco trudniejsze bo Krzysiek jest analitykiem i wychodzi z założenia że jak żona zadaje nietypowe i w dużej ilości pytania to coś musi się za tym kryć.
No i miał racje, wiec musiałam mu część planu zdradzić, zwłaszcza że wszystko było troszkę ograniczone jego delegacją.
Więc dowiedział się ze pierwsza noc swojej delegacji spędzi w hotelu, który ja wybrałam. O Obiedzie nie wiedział ani o truskawkach. Wspomniałam, że musi wcześniej wstać bo będzie miał dostarczony prezent, może inaczej :)  że prezent sam się dostarczy. Układ z Sandrą był taki, że (ponieważ jest mężatką) spędzi z Krzyśkiem cały poranek aż do wczesnego popołudnia bo potem zarówno Krzysiek jak i ona mają obowiązki.
Tylko Sandra wiedziała o rezerwacji w restauracji a Krzyśka poprosiłam żeby nie protestował jeśli Sandra będzie miała jakieś nietypowe pomysły.
Co do zabawy i tego co działo się w pokoju nie miałam wątpliwości. Życzyłam mężowi wszystkiego najlepszego i udanej zabawy. W dniu urodzin zamiast prezentu Krzysiek dostał karteczkę z życzeniami i skromnym opisem tajemniczej niespodzianki. Śmiał się  wniebogłosy, rumienił, i bardzo żywo zadawał pytania. Niestety… milczałam… no prawie ;)
Nadszedł wielki dzień. Byłam nieco poddenerwowana. Przez kilka dni prowadziłam dość intensywne i ciekawe rozmowy z koleżanką. Chciałam mieć pewność, że obie się dobrze rozumiemy i że wiemy jaki jest plan. Sandra była bardzo podekscytowana i niesamowicie zaskoczona tym, że to właśnie żona mężowi robi mężowi TAKI prezent i że to właśnie ONA jest tym prezentem. W jej głosie często pojawiał się śmiech co dodawało mi pewności że to będzie bardzo radosny i wyjątkowy prezent.
Jeśli chodzi o mnie miałam tylko jedną obawę, że będę chciała się skontaktować z Krzyśkiem, choćby po to żeby zapytać jak mija im czas, czy dobrze się bawi, czy podoba mu się prezent. Taki telefon ( no może kilka) mogły by popsuć nastrój całego spotkania. Więc plan obejmowal także mnie.  Piątkowe przedpołudnie było idealnym momentem na zrealizowanie prezentu. Ponieważ 5 dni w tygodniu pracuję i posiadanie telefonu niestety (czy tez na szczęście) jest zakazane u mnie w firmie. Owszem w razie nagłego wypadku, trudnej sytuacji możemy operować telefonami firmowymi a na lunchu nie mam problemu możemy spokojnie skorzystać z własnych. Wyjątkowo jak nigdy ten piątek był bardzo bardzo pracowity, i nie było nawet szans na małą chwilke odpoczynku. Cała moja energia była skupiona na pracy i choć chwilkami zastanawiało mnie co się dzieje za zamkniętymi drzwiami w pokoju hotelowym miałam w sobie ogromne poczucie spokoju i zadowolenia.
Mój Lunch wypadał tego dnia chwilkę przed rozpoczęciem Krzyśka szkolenia a tym samym po całej zabawie. Więc spokojnie mogliśmy porozmawiać. Kiedy spojrzałam na telefon tam już czekały na mnie wiadomości od Krzysia. Dziękował mi bardzo za prezent i czekał kiedy do niego zadzwonię. Mimo iż rozmawialiśmy z samego rana, tak ot na dzień dobry, ta rozmowa była tak przepełniona radością i tęsknota jakbyśmy nie rozmawiali ze sobą co najmniej tydzień. Czułam jak na twarzy pojawiły mi się rumieńce, serduszko przyspieszyło, a uśmiech mało nie przestawił uszu. Prezent się udał.
Po pracy Rozmawiałam z Sandra. Oj Cieszyłam się ze zarówno dla niej jak i dla Krzyśka to były bardzo miłe i egzotyczne chwile. Bawiła się dobrze czuła się spełniona i zadowolona w roli prezentu.
Wieczorem leżąc sama w łóżku zastanawiałam się nad prezentem nad tym jak to wszystko było zaplanowane, nad tym jaką radość mi sprawiło całe to zamieszanie związane z urodzinkami małżonka :)

Monday, 15 July 2013

UWAGA OSTRZEŻENIE UWAGA!!!!

Drodzy Czytelnicy,

Kilka dni temu skontaktował się nami Pan, producent/reżyser/kamerzysta/scenarzysta (min. Dyżurka (2013), Przeszczep (2007), ADHD (2006)), który zaproponował współpracę polegającą na udział w nakręceniu filmu o swingersach.
Film miałby pokazywać codzienne życie np. nasze, miejsce pracy, odpoczynku itp. Czyli taki „Wielki Brat” chodzący wszędzie za nami. Producent też oczekuje możliwości nagrywania spotkań z innymi parami/osobami które swingują.
Z tego co nam zakomunikowano, jeden z klubów dla swingersów ma z nim umowę polegającą na wynajęciu jednego z pokoi w klubie i tam kręcenia tych osób co wyrażą na to zgodę.
Z naszego doświadczenia wiemy, że żaden solidny klub na takie coś się nie zgodzi, bo jest to zniszczenie prywatności i poza tym straci klientów.
Razem z żoną, odmówiliśmy współpracy bo nie wyobrażamy sobie czegoś takiego…
Też poinformowaliśmy wszystkie kluby w Polsce o możliwości wniesienia ukrytej kamery do klubu…

Poniżej wycinki maili:
[…]Jestesmy teraz w fazie dokumentacji tematu. Szukamy bohaterow i osob drugiego planu.
Osoby drugiego planu stanowilyby tlo dla bohaterow filmu. Powiazanie ze stacja telewizyjna pozwala nam na zorganizowanie produkcji. Przewidujemy nastepujace miejsca zdjec:
moglyby sie odbyc w jednym lub kilku klubach na terenie Polski, w mieszkaniach prywatnych swingersow. Chcielibysmy pokazac też ich zycie rodzinne. Także w ich pracy,
podczas roznych zajec pomiędzy domem a pracą, zajęć jakie normalnie wykonujemy, to znaczy w trakcie zakupów, rozrywka, pasje itp. Współpraca jakiej bysmy oczekiwali
polegalaby na Waszym uczestniczeniu w zdjeciach, na zasadach ktore ustalimy wspolnie. Rola tej osoby (czy kilku osób) polegałaby
 na ich wypowiadaniu sie do kamery na temat swingu jako zjawiska, na podstawie obserwacji i doswiadczen jakie te osoby w tym temacie posiadają. Gdyby było to poparte
doswiadczeniem zawodowym, jak w przypadku socjologa czy psychologa, to tym lepiej. Chętnie tez towarzyszyli by z kamerą takim osobom podczas ich spotkań i rozmow ze
 swingersami, niezależnie od sytuacji w jakiej mialoby to miejsce. Swingersi odpowiadaliby na róźne pytania, opisujace między innymi ich sytuacje domowa, stosunek do swingu.
[…]

[..]To co Państwo chcecie zrobić, jest nierealne, zbyt dużo oczekujecie, wizyty w klubach, w domu(!!!) czy w pracy to już przesada, zwłaszcza w naszym jeszcze bardzo konserwatywnym społeczeństwie.
To nie jest reportaż z hobby w czasie wolnym czy też innej jakiejś pasji. 
Polecam Hiszpanię gdzie takie rzeczy są do zrealizowania ale nie w Polsce.
No chyba że oferują Państwo solidne kilkudziesięcio tysięczne honorarium to może kogoś Państwo znajdą ale też nie sądzę[…]  Jeszcze jedno, nikt Państwa do klubu nie wpuści ot tak prosto z ulicy i Państwa pomysłem, muszę się podzielić z zaprzyjaźnionymi klubami bo nikt sobie nie pozwoli na filmowanie itp.[…]




[…]Mamy w Polsce zaprzyjaźniony klub, który zgodził się wynająć pomieszczenia na realizację filmu, jednak nie pomoże nam w znalezieniu bohaterów. Coś więc jednak mamy. Z budżetu filmu możemy zorganizować fajną imprezę, będzie zabawa, tyle że filmowana. W naszym interesie jest, aby nie filmować twarzy, dotyczy to postaci drugiego planu. Bohaterowie pierwszego planu niestety muszą wystąpić z twarzą. Jeżeli się zgodzą, chętnie pokażemy ich w ich domach, w pracy. Takie są nasze zamierzenia. Jeżeli nie będzie na to ich zgody, pójdziemy na kompromis. Jeśli znajdziemy takie osoby, to dobrze, bo to daje szansę realizacji filmu[…]

Friday, 12 July 2013

63 Swing na zasadach zdrady



„SWING na zasadach zdrady”
Dotąd w całej naszej przygodzie z lifestylem, czy tam swingowaniem jak kto woli, NIE SPOTKALIŚMY tej TEJ TeJ pary…
Trzeba przyznać, że znaleźć normalnych znajomych w codziennym życiu, takich na poziomie, którzy nam odpowiadają jest ciężko, a co dopiero takich, którzy mają trochę szersze „horyzonty”.
Póki co ja nadal wierzę, że gdzieś tam jest taka właśnie „spoko” parka, chociaż chyba większe szanse są na znalezienie życia na Słońcu niż takich ludzi :P
Szukałem kiedyś faceta dla Gosi, na stronach dla swingersów itp. niestety nic ciekawego… Nie mówię, że ja jestem jakimś modelem czy ciachem, ale moja Żonka ma swój „gust” dość wybredny i niestety. O wiele łatwiej jest znaleźć samą dziewczynę, nie sądziłem, że aż tak łatwo, jeszcze jak usłyszą, że mają się „podłączyć” do trójkąta, gdzie druga dziewczyna jest bi to idą bardzo śmiało do przodu.

W naszym życiu postanowiliśmy zrobić małą rewolucję, zmiany. Otóż doszliśmy do wniosku, że może by się tak spotkać z kimś sam na sam osobno, bez drugiej połówki. Jak zawsze męska część naszej pary na TAK od razu (w sumie też pomysłodawca) a żeńska, musiała przemyśleć.
W końcu jednak dlaczego by nie spróbować. W końcu ja miałem mój prezent urodzinowy sam na sam(Gosia już wkrótce napisze  o tym co mi wymyśliła), więc przekonałem Gosię by poszła na randkę. Dosłownie.

Namówiłem Gosię na zaglądanie na czaty, spędza tam dość dużo czasu, rozmawia poznaje ludzi i czasem gdzieś wychodzi się spotkać. Ale…
Na czacie wpisując słowo, że żona szuka kochanka pojawiają się dosłownie wszyscy mężczyźni, chcący pomóc w rozwiązaniu tego „problemu”.
Jeśli by zaś w rozmowie wytłumaczyć, że szuka się partnera za wiedzą i zgodą męża to poleciały by przykre słowa typu dziwka itp. no i brak szacunku.
Postanowiliśmy więc, spróbować czegoś innego.
Otóż
Gosia: mężatka, lat 30 parę, która szuka przyjaciela(w domyśle kochanka/romansu),
Dlaczego: bo mąż był jej jedynym partnerem, i szuka tylko przyjaciela (z którym by mogła wyjść na jakąś randkę czy kiedyś tam trafić do łóżka) a nie nowego partnera życiowego
Uznaliśmy, że takie rozwiązanie jest ok, w sumie bdb.
Nazwaliśmy to sobie swing na zasadach zdrady.
Taka hmmm opcja, daje dużo możliwości, po pierwsze mężczyzna zabiegający o względy Gosi będzie się starał, nie będzie z góry wiedział jak to się wszystko zakończy, nie dostanie jej na talerzu i do dzieła.

No co to kawka i idziemy do wyra tak?
Albo
Masz lokum to przyjadę…

Musi wykazać trochę inicjatywy, i to jest bardzo fajne, bo też wiąże się z szacunkiem, i należytym poziomem rozmów i spotkań.
Jest to też bardzo wygodne, bo Pan, nie musi wiedzieć, że jesteśmy na takim etapie naszego związku, że spotkanie się z kimś innym nie robi żadnego problemu - nie będzie dziwnych pytań niejasnych sytuacji ani nie wyskoczy z wulgaryzmami; poza tym jeśli ktoś będzie nachalny albo niegrzeczny to można bardzo łatwo zniknąć mówiąc – O kurcze mąż się coś domyśla…
Nikt też nie będzie dzwonił ani smsował bo przecież mąż może zobaczyć…i co wtedy, a w zdradzie liczy się dyskrecja.
Niesamowite jest to, że moja żona idąc na randkę nie robi wbrew nam, sobie, mi. Wiem dokładnie gdzie jest i mogę w każdej chwili zareagować jeśliby potrzebowała pomocy.
Mimo tego, i tak jest trudno znaleźć odpowiedniego faceta, jednak Gosia była na kilku randkach już, i na dwóch całkiem się działo…:):):)

Friday, 5 July 2013

62 Delegacja z Sandrą

Sandra
Krzysiek wrócił z delegacji a mnie nosi…. Dostałam maila ze mam sprawdzić jego gg i zapytać o Sandrę..
O co chodzi…. Co za wariat pisze do mnie na mój prywatny mail i domniema ze mój mąż mnie zdradza. Swingujemy rozmawiamy o wszystkim nie ma dla nas tajemnic i trudnych pytań … zapytam.
Wiec tak jak pomyślałam tak zrobiłam. Krzysiek wyszedł spod prysznica usiadł świeżutki na fotelu. Długo nie czekając zapytałam kim jest Sandra i czy mogę zobaczyć jego tel. Oj … na jego twarzy uśmiech zgasł i pokazał się niepokój … zaczęłam się bardzo denerwować.  Według mnie cisza i milczenie nie są dobrym zwiastunem, wiec zaczęłam pytać i pytać i krew w żyłach zaczęła się gotować bo żadnych konkretów nie było. Najbardziej mnie wkurzyło to ze o wszystkim dowiaduje się z anonimowego maila… oj bardzo się rozgniewałam.
No cóż złością i nerwami nic się nie załatwi wtuliłam się w Krzyśka i spokojnie zaczęliśmy rozmawiać, pojawiło się setki pytań, wyjaśniłam powód mojego niepokoju. I zupełnie bez negatywnych emocji zaczęliśmy rozmawiać.
Spędziliśmy parę ładnych godzin na rozmowach. Spokojnie krok po kroku zastanawialiśmy się KTO mi wypisuje takie maile, co jest podstawą tego. Dowiedziałam się kim jest Sandra, dlaczego nic o niej nie wiem…
Sandra miała być prezentem, taka mała niespodzianka podczas naszego wspólnego wyjazdu. Krzysiek zaplanował swoja delegacje tak ze polecieć mieliśmy razem i nieco się rozerwać. Podczas jego szkolenia ja miałam czas na zakupy i odpoczynek a po obowiązkach niespodzianki J jedna z nich i tą największą miała być Sandra. I fakt była bo spotkaliśmy się we 3 i musze przyznać ze było gorąco.
Niespodzianka
Okoliczności poprzedzające spotkanie nie były zbyt przyjemne, ale o tym dość pobieżnie pisał Krzysiek. Ja wnikać nie będę bo niczego to nie wniesie a tylko wprowadzi niepotrzebne zamieszanie. Sandra czekała na mnie w galerii handlowej, umówione byłyśmy na kawę. Żeby się poznać i porozmawiać.
Sympatyczna i urocza dziewczyna niższa  niż ja z błyskiem w oku. Przeszłyśmy do małej kawiarni na uboczu żeby móc się poznać i porozmawiać.  Czas minął szybko i bardzo miło. Sandra parę lat młodsza ode mnie mówiła bardzo dużo i często się uśmiechała. Rozmawiałyśmy o wszystkim całkiem swobodnie. Nie było zawieszenia ani niezręcznie cichych chwil.
Zadzwonił Krzysiek że jest w drodze zakończył szkolenie wcześniej i niebawem do nas dołączy. Uśmiechnęłam się a Sandra na wieść ze Krzysiek jest w drodze zarumieniła się. Nawet nie wiem kiedy czas minął, zadzwonił telefon, to Krzysiek był tuż obok ale nas nie widział. Sandra niemal podskoczyła na jego widok. Szeroko się uśmiechnęłam bo bardzo dobrze widziałam jak bardzo jej się podoba.
Po kilku chwilkach byliśmy w drodze do hotelu. Wesołe rozmowy i flirtujące spojrzenia. Każdy z nas czekał na dźwięk zamykających się za nami drzwi od pokoju hotelowego.
Jasny przestronny pokój z dużą łazienką świeża pościel kilka słów muzyka w tle. Krzysiek wyszedł do łazienki odświeżyć się po całym dniu my z Sandra przeszłyśmy od słów do czynów. Oj całowała bardzo namiętnie, Krzyś zaciekawiony ciszą wyjrzał z łazienki, uśmiechnął się i zniknął na parę małych chwil. Zdążył jeszcze załapać się na odlatującą za w kat bieliznę. Owinięty w ręcznik usiadł na łóżku obok i z podziwem patrzył jak z Sandrą rozpalamy nasze ciała. Nasze dłonie chłonęły każdy jeden milimetr aksamitu, palce łapczywie wędrowały po krągłościach, oddech przyspieszył oczy zapłonęły pożądaniem. Wymownie spojrzałyśmy na siebie i na Krzyska. Dobrze wiedział czego chcemy… chciałyśmy by do nas dołączył. Nie zwlekał... Potrójny pocałunek rozpoczął wspólną zabawę. Ciała zawirowały, bliskość i podniecenie tańczyły w nas. Pieszczona pieściłam, całowana całowałam cała moja kobiecość śpiewała z rozkoszy. Ciało Sandry płonęło pulsowało z rozkoszy, Krzysiek swoimi ramionami oplatał nas obie. Klęcząc przed nim całowałyśmy się raz po raz spoglądając to w swoje to w jego oczy. Jego męskość lekko muskała nasze usta. Złączone ustami spijałyśmy nektar …
Straciliśmy poczucie czasu z łóżka przeszliśmy na podłogę, Krzysiek odpoczywał wpatrzony w to jak ja i Sandra dotykamy się i całujemy. Radosne westchnięcia i wygięte w łuk ciało Sandry pokryło się kropelkami potu, grzecznie ułożone włosy już zapomniały czym jest grzeczny wygląd. Pulsujące ciało, i całe mnóstwo soczków wyraźnie dawały mi znać kiedy Sandra jest u szczytu. W pokoju zrobiło się goraco, leżąc na plecach poczułam jej dłoń na mnie, na mojej różyczce, zamknęłam oczy a fala ciepła powoli zaczęła wyciskać kropelki na moim ciele, jej wilgotny języczek  sprawił ze moje sutki stwardniały. Gorący oddech przesunął się w dół do pępka a potem jeszcze niżej. Zadrżałam. Rozchylając nogi uniosłam lekko biodra… najpierw język potem usta dotknęły łechtaczki… zajęknęłam …. Potem już tylko drżenie i gorące fale podniecenia. Dłonią wplątana w jej włosy nadawałam rytm własnej rozkoszy. Było mi cudownie. Dokładnie wiedziała jak i kiedy zwolnić czy przyspieszyć… rozpływałam się.
Szybki prysznic, łyk wody czas odpocząć, choć chwilkę …
Za oknem zrobiło się ciemno, w pokoju szarawo, migoczące obrazy z telewizora, i światła latarni ulicznych lekko zatarły wyrazistość naszych rumieńcy. Oddech spowolnił a świeże powietrze ostudziło nasze ciała. Ułożyłam się wygodnie  obok Sandry, Krzysiek pomiędzy nami. Lekkie rozmowy o przyjemnościach i o tym jak milo spędzamy czas. Sandra opowiadała trochę o swoich wcześniejszych doświadczeniach, pytała nas o to jak się z nią bawimy. Czy jest nam dobrze. Było bardzo dobrze…
Wyszłam do toalety, parę małych chwil później weszłam do pokoju gdzie Krzysiek z Sandrą na nowo rozpoczęli zabawę, Sandra bardzo ochoczo ustami pieściła Krzyśka, który to oddając się rozkoszy wędrował dłońmi po jej plecach. Ułożyłam się na łóżku obok. Patrzyłam na dynamikę dwóch ciał jakże różnych od siebie.
Wyjątkowość takiej chwili jest dla mnie niemal magiczna, móc patrzeć jak dwoje ludzi splata się w rozkoszy. Barwy wokół robią się cieplejsze, kształty nabierają miękkiego wyrazu. Lekko rozmywa się obraz rzeczy martwych otaczających kochanków. Jak na płótnie mistrza dwa nagie ciała poszukują idealnej przestrzeni i pozycji by móc skomponować perfekcyjne dzieło. Taki obraz pozostaje na zawsze w pamięci.  To tak jak patrzeć na czarnobiała fotografie idealnie skomponowaną w taki sposób, by żadne nieistotne drobiazgi nie wprowadziły zbędnego zamieszania psując tym samym skupienie i misterność chwili. Wspaniałe wspomnienia.
Zapatrzona w wyjątkową scenę poczułam przypływ ciepła, moje ciało powoli zaczęło się rozpływać. Serce przyspieszyło, oddech  zmienił rytm. Zawieszona w czasie i zauroczona chwilą nawet nie zauważyłam wyciągniętej w  moim kierunku dłoni.  Z zastanowienia wyrwał mnie miękki głos Krzyśka, „Chodź” nie trzeba było mnie namawiać. Usiadłam za Sandrą, oparła się o mnie położyła głowę na ramieniu, całowałam jej szyje, Ona siedząc na Krzyśku poddawała się naszym pieszczotom. Krzysiek masował jej piersi, dotykał twarzy, raz po raz muskając mojej. Nasze dłonie splatały się i dotykały gorączkowo na jej ciele. We trójkę kołysaliśmy się rytmicznie. Pod palcami czułam jak topimy się od namiętności. Sandra zaczęła głośno jęczeć, rytm zdecydowanie przyspieszył głęboko spojrzeliśmy sobie z Krzyśkiem w oczy…. Poczucie spełnienia wdarło się nagle wypełniając najdrobniejsze szczeliny i zakamarki pokoju hotelowego.. Wszyscy razem opadliśmy na łóżko ocierając kropelki potu z ciał. W radosnym milczeniu wracaliśmy powoli do realnego świata.
Samochody za oknem wydawały się być głośniejsze, muzyka była dominującym dźwiękiem a gdzieś w końcu korytarza grupka ludzi dość zdecydowanie akcentowała swoja obecność w budynku.

Powoli czas się kończył Sandra była umówiona z mężem, miał ją odebrać w mieście. Wszyscy zgodnie ruszyliśmy do łazienki :P było zabawnie.  Zupełnie świeżutcy opuściliśmy hotel.
Do zobaczenia Sandra J


Wednesday, 3 July 2013

Prośba Uwaga Ankieta

Witamy wszystkich Czytelników, zarówno Panie i jak i Panów!

Kilka tygodni temu zamieściliśmy ankietę do pracy mgr jednej z naszych Czytelniczek.
Niestety przyszły tylko wypełnione ankiety i trochę nam z tego powodu smutno/dziwnie i niezręcznie, bo chcieliśmy bardzo pomóc Pani M. w jej pracy.

Rozumiemy, że każdy chce pozostać anonimowy, dlatego proponujemy aby wypełnić aniektę (bardzo prosimy) i zamieścić ją jako komentarz po którymś z postów na tym blogu. Będzie to w pełni anonimowe, nie trzeba podawać żadnych danych itp. Ankieta oczywiście też się nie pojawi jako komentarz gdyż wszystkie komentarze przechodzą najpierw przez administratora - czyli nas.
Zachęcamy i ponawiamy prośbę.

PS żeby było sprawniej proszę tylko wpisać nr pytania i Państwa odpowiedź
Krzysiek!


Witam!
Chciałabym prosić Pana/Panią o pomoc w badaniu do pracy magisterskiej, które ma formę wywiadu internetowego składającego się listy pytań otwartych.
Badanie jest całkowicie anonimowe i nie będzie wykorzystywane w żadnym innym celu, oprócz naukowego.
Liczę, że pomoże mi Pan/Pani w zamiarze wzbogacenia psychologii o nowe wartościowe aspekty, które pozwolą zgłębić ludzkie motywy, zachowania, relacje partnerskie.
Bardzo zależy mi na tym, aby odpowiedzi na poniższe pytania były w najwyższym stopniu szczere, zgodne z Pana/Pani uczuciami, wspomnieniami, doświadczeniami życiowymi.

Z góry dziękuję za poświęcony czas i energię!

Metryka: 
płeć: K/M             
wiek: …               
mój obecny związek partnerski trwa: …

1.      Jakie zdarzenia z dzieciństwa związane rodzicami najsilniej utkwiły Panu/Pani w pamięci?

2.      Jaki podział ról panował w Pana/Pani rodzinie? Co należało do obowiązków ojca, matki, dzieci?

3.      W jakim stopniu Pana/Pani obecny model rodziny jest podobny do modelu w domu rodzinnym?

4.      Jak odnajdywał/a się Pana/Pani w grupie rówieśniczej?

5.      Jak się Pan/Pani czuł/a w roli lidera grupy?

6.      Proszę wyobrazić sobie, że jest szansa by cofnąć się w czasie: jaką sytuację wymazał(a)by Pan/Pani z przeszłości?

7.      W jakiej sytuacji po raz pierwszy poczuł/a Pan/Pani, że ma ‘podcięte skrzydła’?

8.      Na myśl: ‘pierwsza miłość’, kto i co pojawia się w Pana/Pani wspomnieniach?

9.      Jak kiedyś wyobrażał/a Pan/Pani sobie miłość, a czym jest dla Pana/Pani dziś?

10.  Co Pan/Pani czuje, wspominając swoje poprzednie związki uczuciowe? Czy wszystkie miały charakter partnerski?

11.  Który z nich i w jaki sposób najbardziej wpłynął na Pana/Pani życie?

12.  Jakie cechy w człowieku sprawiają, że wydaje się Panu/Pani fascynujący?

13.  Jak wpływają na Pana/Panią niepowodzenia: napędzają czy osłabiają zapał do działania?

14.  Czego oczekuje Pan/Pani od swoich relacji z innymi ludźmi?

15.  Czym kieruje się Pan/Pani wybierając partnerów w relacjach międzyludzkich?

16.  Jakie emocje wywołują w Panu/Pani tematy uznawane społecznie za ‘tabu’?

17.  Na którym biegunie wymiaru: ‘bezpieczeństwo-ryzyko’ widzi Pan/Pani siebie?

18.  Co dla Pana/Pani znaczy samodoskonalenie?

19.  Jakie cechy sprzyjają temu, że człowiek dąży do samodoskonalenia?

20.  Co dla Pana/Pani znaczy: bycie człowiekiem spełnionym?

21.  Jaka jest Pana/Pani rola w obecnym związku partnerskim?

22.  Jak Pana/Pani rola zmieniła się w porównaniu do poprzednich związków?

23.  Co według Pana/Pani jest oznaką pełnej akceptacji drugiego człowieka?

24.  Jak rozumie Pan/Pani pojęcie: miłość bezwarunkowa?








Tuesday, 2 July 2013

57 Litewska Para - niedokończona historia - ciąg dalszy

TUESDAY, 15 JANUARY 2013
57 Litewska para
Minęło sporo czasu od tamtego spotkania, dawno tu nie zaglądałam. 
Pewna znajoma koleżanka od zabaw sypialnianych miała koleżankę .... a ta koleżanka była bardzo ciekawa czym jest prawdziwy swing, zabawa z inną parą. Jej pierwsze doświadczeniia byly bardzo hmmmm co tu dużo mówić zakropione alkoholem i generalnie bardzo nieudane. 
Agne poznaliśmy przy okazji jak odbieraliśmy jej przyjaciółkę a nasza koleżankę Neli  (post 23) z koncertu. Obie dziewczyny przyjechały na koncert po którym my zabieraliśmy do nas na nocna zabawe a Agne z inna Litewska parą. Jej zabawa nie była udana jak się  później dowiedzieliśmy. Było za dużo alkoholu i partnerzy byli zbyt skoncentrowani na sobie. Jednym słowem dziewczyna była bardzo zawiedziona. Jej oczekiwania w żaden sposób nie zostały spełnione... cóż róznie w zyciu bywa..
Nam bardzo sie spodobała koleżanka i bardzo ubolewaliśmy nad tym ze zraziła sie do spotkań z parami. Przez kilka miesięcy regularnie kontaktowaliśmy się z Agne na poziomie bardzo koleżeńskim. Zwykle codzienne rozmowy przeplatane żatrami  i fantazjami. Pewnego wieczoru ustaliliśmy datę spotkania.
Sporo czasu minęło od jej pierwszego doświadczenia i jej związek dojrzał na tyle że wspólnie ze swoim chłopakiem Lynasem  bedzie się spotykać z innymi parami.
Na spotkanie z nimi wybraliśmy hotel w połowie drogi między naszym a ich miastem.

A jutro dalsza część historii






Zameldowaliśmy się  w pokoju dużo wcześniej, mieliśmy pracowity weekend i od razu po pracy pojechaliśmy do hotelu. Wszystko mieliśmy przygotowane dzień wcześniej  żeby spokojnie ruszyć do hotelu i tam przygotować  się na spotkanie z nowymi znajomymi .
Długa kąpiel  w eleganckiej wannie wypełnionej pachnącym płynem , nastrojowa muzyka w pokoju i radosne rozmowy z Krzyśkiem. Oboje byliśmy podekscytowani i ciekawi znajomych. Zabawnym zbiegiem okoliczności usłyszeliśmy kroki na korytarzu i rozmowy dwojga ludzi i niemal w tym samym momencie dostaliśmy wiadomość  ze już są w hotelu i ida do pokoju. W smsie był tez numer pokoju głośno się roześmialiśmy ponieważ jak się okazało zostali zameldowani na tym samym piętrze dwa pokoje dalej niż my.
Parę chwil później wszyscy razem siedzieliśmy w hotelowym barze.  Było miło tematy rozmów mnożyły się w zastraszającym tempie. Śmiech i dobre nastroje wypełniły parę ładnych minut. Nawet nie spostrzegliśmy jak szybko czas minął i minęła 23…
Porozumiewawczo spojrzeliśmy się na siebie uśmiechy się jeszcze bardziej poszerzyły. Panowie uregulowali rachunek a my z Agne spokojnie ruszyłyśmy w stronę  pokoju.
Z nutą rozbawienia Agne i Lynas zaprosili nas do siebie. Dwa hotelowe łóżka,  Krzysiek zadbał o muzykę, Lynas o światła( żeby nie były zbyt ostre) a ja z Agne  po małej chwili zaczęłyśmy się całować.
Oj koleżanka miała temperament kocicy, śmiało wędrowała dłońmi po moim ciele. Zaledwie chwilkę zajęło nam pozbycie się sukienek, i obie w bieliźnie leżąc na pościeli czułyśmy jak nasze ciała zaczynają płonąć. Panowie przyglądali się nam, nawet na prośbę by się do nas przyłączyli żaden z nich nie drgnął. Uznałyśmy że mamy kolejna małą chwilkę dla nas. Ustami muskałam aksamit jej skóry, czułam jak jej ciało reaguje na mój dotyk językiem. Jak lekko drzy pod moimi dłońmi.  Sterczące sutki, rozchylone usta, przyspieszony oddech ciała delikatnie choć  zdecydowanie poszukujące  punktów rozkoszy.  W pokoju zrobiło się wyjątkowo ciepło. Wszyscy z rumieńcem na twarzy znaleźliśmy się bardzo blisko siebie. Agne zajęła się garderobą Lynasa a ja Krzyśka. Przed północą wszyscy byliśmy gotowi do pełnej zabawy.
Lynas był nieco onieśmielony , wiec Agne bardzo czule i troskliwie zaopiekowała się partnerem, a ja z Krzyśkiem  tuż obok rozpalaliśmy nasze ciała. Nawet nie wiem kiedy Agnes i ja zamieniłyśmy się partnerami W pokoju były dwa łóżka zupełnie naturalnie Krzys porwał Agne na to drugie. Czułe pocałunki Lynasa i namiętny dotyk sprawiły ze poczułam nieodparta ochote na pełną zabawę. Jedno spojrzenie krótka wymiana zdań i w pełni zabezpieczeni bawiliśmy się na całego. Raz po raz spoglądając na Krzyśka i Agne uśmiechałam się widząc jak bardzo siebie pragną, jak namiętnie się bawią. Oni w swoim rytmie a my z Lynasem w swoim. 
Po pierwszej zabawie ( a było ich kilka) i małej chwili odpoczynku znalazłam się w objęciach Krzyśka, świat zawirował a nasze rozpalone ciała połączyły się w rytmicznym uścisku. Kochaliśmy się tuż obok Lynasa i Agne. Jak przez mgłę pamiętam ze oni tez chwilkę po nas rozpoczęli kolejną zabawę.
Zapach podniecenia, krople potu na rozpalonych ciałach, piękna bielizna, aksamitne ciała, nastrojowa muzyka i ciepłe światło wszystko przesycone uśmiechem i erotyką.
Od momentu kiedy weszliśmy minęło kilka  godzin. Leżeliśmy wszyscy razem uśmiechając się i flirtując. Niemal cała energia uszła z nas, potrzebowaliśmy się wszyscy zregenerować.
Zabawa z nimi była bardzo naturalna, wszyscy czuliśmy się bardzo swobodnie i naturalnie, nie mieliśmy zadnych oporów uprzedzeń nie było niedomówień ani znaków zapytania. 
Po powrocie do pokoju zasnęliśmy niemal natychmiast.  Rano nie spotkaliśmy się już ze znajomymi, ponieważ wcześniej niż oni musieliśmy wrócić do domu. W hotelu zjedliśmy sniadanie i wsiedliśmy do auta.
Agne i Lynas zadzwonili do nas około południa.  Postanowili zostać trochę dłużej i odpocząć po bardzo wyczerpującej nocy.
:)
Posted by Margie and Chris at 23:16 


Monday, 1 July 2013

61a Niespodzianka dla Gosi 2

Wracając do historii

Wyjaśnione zostało wszystko, uspokoiły się maile, i ludzie.
Pora na spotkanie.
Najpierw spotkały się dziewczyny w jednym w bardziej znanych Centrum Handlowym (itp.) w świecie.
Poszły na kilku godzinną kawkę i tam się poznawały. Późniejszej relacji Gosi wynikało, że Sandra była spięta i dopóki nie przyszedłem nie było luźnej atmosfery.
Dziewczyny miały lunch a ja po szkoleniu do nich od razu dołączyłem.
Miło i interesująco jest dla FACETA jak przychodzi a tu dwie piękne kobietki z głowami na karku lśnią oczami u błyszczą uśmiechamiJ
Poszliśmy powoli do hotelu. Pokój był trzyosobowy na jedną dobę z widokiem na centrum na miasta. Miły schludny i przyjemny.
Chwilkę posiedzieliśmy i porozmawialiśmy i ja się udałem wziąć prysznic, bo po całym dniu siedzenia w ciepłym pomieszczeniu marzyłem o takiej ewentualności.
Zapomniałem ręcznika, więc wracam a tam dziewczyny już się całują dłonie w majteczkach hmmm… nie próżnowały, nie wiem dlaczego ale jakoś szybko wróciłem do łazienki i niemal błyskawicznie byłem świeżutki. Wyskoczyłem a tam obydwie żony na podłodze i się smakują J.
Usiadłem grzecznie na łóżku i się z uśmiechem przyglądałemJ; nie musiałem zbyt długo czekać, bo dziewczyny mnie wzięły w obroty.
No szczegóły pominę ale było bardzo intersująco. Sprawdziliśmy każdy mebel w pokoju łącznie z biurkiem, potem prysznic, podłogę mniam! Do teraz jeszcze się ślinię z Gosią. Było bardzo fajnie.
W recepcji po zabawie zostawiliśmy klucze, mimo, iż pani mówiła, że przecież możemy je zabrać ze sobą :P fakt, że już nie mieliśmy ochoty wracać, i byliśmy na tyle wyczerpani że poszliśmy do domów.
Odprowadziliśmy Sandrę i Gosią poszliśmy na późną kolację a potem taksówką udaliśmy się do naszego miejsca pobytu.

Jak pisałem wcześniej z Sandrą cały czas mamy kontakt, spotykamy się ot tak na obiad czy kawę, ale też Sandra była częścią planu mojej Gosi o którym na pewno sama Wam napisze:P.

Saturday, 29 June 2013

60. Niespodzianka dla Gosi


Jak wiecie dużo podróżuję – szkolenia, mitingi i w końcu jakiś urlop.
Razem z żonką postanowiłem, że pojedziemy razem na jedno z moich szkoleń, tzn. ja wszystko zaplanowałem i tylko poprosiłem Gosię aby w pracy wzięła urlop, bo wyjazd był trochę dłuższy.
Wszystko było zaplanowane, ale kilka tygodni, o ile nie miesiąc czy nawet półtorej zacząłem planować ten cały wyjazd.
Właśnie żeby mieć wszystko gotowe, dopięte na ostatni guzik, musiałem wcześniej mieć ustalone co i jak i znaleźć odpowiednią koleżankę.
Z tym akurat nie ma problemu, bo jest sporo dziewczyn chętnych na różnego typu zabawy, a najwięcej ich wśród mężatek. Szukałem i znalazłem dziewczynę na czacie. Takim z literką I na początku i w barwach niebieskich.
Nie pamiętam jakiego nicka użyłem, ale zaczepiałem po kolei dziewczyny. W końcu trafiłem na tę właściwą, błyskotliwą, inteligentną i szaloną dziewczynę z pazurem.
Sandra, trochę młodsza od nas 26 lat ale bardzo bardzo miła i sympatyczna. Do dziś jesteśmy w kontakcie i często się spotykamy.
Spotkałem się z Sandrą kilka razy, na trzecim spotkaniu się całowaliśmy.
Sandra jest bi. Nie miała takiego dużego doświadczenia ale w trakcie studiów trochę szalała, po nich tyci też. Idealna kandydatka. Sandra dokładnie wiedziała kim jesteśmy i czego szukamy. Sandra jest mężatką, której mąż o niczym nie wie, i mimo kilku jej prób aby męża zachęcić do np. zabawy z koleżanką, kolega nie był zainteresowany.
Ostatniego dnia jak wracałem z delegacji, jak już miałem ruszać dostaję maila na mojego prywatnego maila z informacją, że to co robię to jest straszne skur… i że powinieniem pilnować swojej żony.
Tego samego maila dostała moja żona, Gosia, i kilka innych, min. że ma sprawdzić moje gg i zobaczyć z kim to tam rozmawiam. Fakt był taki, że Gosia nie miała pojęcia, że coś planuję i że mam nowe gg (de facto tylko na moim smartfonie).
GG jest świetną sprawą bo pozwala zawsze odnaleźć rozmówcę, bo na czacie wiadomo, zmieniają się nicki, to czasem się nie pamięta z kim się rozmawiało itp.
Po dotarciu do domu, Gosią do mnie prawie, że z zębami czy mam kogoś, że chce zobaczyć mój telefon i prawie mi z rąk wyrywa, więc ja w aplikacje i wyczyściłem całe gg, pozostał tylko pusty program bez żadnych danych.
Gosia była dość hmm zrozpaczona, jak to, że ja mam kogoś, swingujemy a ja mam kogoś, zdrada w swingu??? Niedorzeczne…
Po kilku chwilach jak już Gosia ochłonęła (byłem bardzo zdziwiony, że tak zareagowała na jakiś mail) usiedliśmy i spokojnie jej o wszystkim powiedziałem.
Że mam niespodziankę, że jest Sandra, że już wszystko załatwione umówione, że mamy pokój w hotelu itp. Gosia usiadła zrumieniona i wszystko zostało wyjaśnione.
Pozostała kwestia tylko, kim jest ten ktoś, kto do nas napisał maile?
Mało tego ten ktoś, co pisał wiedział dokładnie, jak mam zapisaną Sandrę na moim gg, a wpisane było mniej więcej „Sandra 12/1307/1987”.
Oj zastanawiałem się kto i jak mógł dotrzeć do takich szczegółów. Myślałem, że mam jakiś program szpiegowski na telefonie lub komputerze, ale to by oznaczało, że Gosia mnie „prześwietla”.
Być może ktoś z zewnątrz w jakiś nie znany mi sposób wszedł do mojego komputera czy telefonu…
Tym bardziej mnie to dziwiło, bo wszystkie laptopy w domu, pamięci przenośne, telefony itp. są regularnie skanowane i sprawdzane…
Sprawdziłem telefony, komputery i nic…
Myślę sobie, że musi być zatem mąż Sandry, rozmawiałem o tym z Gosią i Sandrą. Mąż Sandry jest bdb w komputerach, więc mógł coś tam jej zainstalować, ale Sandra używała prywatnej sesji…
Maile się znowu pojawiły…
Myślimy myślimy, myślimy… Do bloga do kontaktu z ludźmi używamy innych maili niż maile do komunikacji ze znajomymi czy urzędami/instytucjami…, a ktoś napisał nam na maile prywatne…
Skąd mógł je mieć???
No odpowiedź była jedna. Facebook. Tam nasze konta nie były prywatne i każdy mógł wejść i zobaczyć maile itp. Ale mógł to zrobić tylko ktoś kto jest moim przyjacielem na FB bo tak mieliśmy ustawione. Zatem był to ktoś z mojego otoczenia…
Na szkoleniach b.często poruszane zagadnienia i tematy są bardzo łatwe albo nudne, wtedy każdy wchodzi na telefon i szpera w necie. Ja rozmawiałem min. z Sandrą. Wiadomości jak przychodzą na mój telefon, to ich nagłówki się wyświetlają i każdy patrząc nawet z boku mógł spokojnie zobaczyć jej treść a już na pewno od kogo przychodzi - „Sandra 12/1307/1987”.
Trochę to zajęło, ale doszedłem kto to może być, w sumie doszliśmy, min. uruchomiłem znajomości w google i yahoo bo z ich serwerów szły maile, no i z dziewczynami, które siedziały obok mnie miałem rozmowę.
Ani jedna ani druga oczywiście nic nie wiedzą, ale temat się zamknął i jest spokój. Co ciekawe, ktoś chciał namieszać, ale Sandra nie dostała ani jednego maila, była poza tym, więc to był ktoś z mojego otoczenia.

Wracając do historii