Pages

Sunday, 26 February 2012

36 Obiecanki

Życie bywa zaskakujące. A jeśli chodzi o swing to tu możecie napotkać na niesamowite niespodzianki.
Poznaliśmy nasz pierwsza miedzy narodową parkę. Sympatyczni ludzie nie mogę powiedzieć mam nadzieję się a nimi jeszcze spotkać ;) Kontakt jaki mieliśmy był całkiem sympatyczny i bardzo mocno na siebie wszyscy działaliśmy. Jednym słowem zaiskrzyło niemal natychmiast.
Ja nie jestem osobą która lubi obiecywać raczej zostawiam otoczkę niepewności. Każdy ma inne oczekiwania i inne spojrzenie na prezenty i niespodzianki.
Korespondując z potencjalnymi partnerami nie wspominam jak dobra jestem czy mogę być w sprawach sexu. Każdy ma inne oczekiwania wiec moje umiejętności mogła być dla mężczyzny zbyt słabe i może czuć się rozczarowany, a to jest raczej sytuacja której wszyscy chcemy uniknąć. Zatem pytając mnie czy jestem dobra w łóżku powiem ze lubię sex i jestem bardzo "ruchliwa" bądź dynamiczna w tych sprawach. Że lubię sex namiętny, długi i romantyczny w blasku świec, jak również spontaniczny szybki sex w samochodzie, pociągu czy na stole w kuchni. Opowiem również co lubię dawać od siebie w szczegóły typu "jak" nie będę się wdawać w ocenianie czy dobra jestem "w te klocki" czy nie.
Wracając do naszej pary, dziewczyna sympatyczna choć odrobinkę nieśmiała, on bardziej śmiały i BARDZO konkretny. Wcześniej już Krzysiek pisał o Michelle i Anthonym. O nich właśnie mowa. Podczas wymiany informacji i uprzejmości Michelle pochwaliła się jak to świetnie radzi sobie z pieszczeniem usteczkami wrażliwych części męskich. Bardzo dobrze pamiętam błysk w oku Krzyśka i jego szeroki uśmiech :). Podobno była mistrzynią w tej dziedzinie, tak przynajmniej o sobie pisała.
Wieczór nastał i pieszczotek czas również :) zabawa mijała miło i wiele miłych chwilek mineło. Ale... twarz Krzyśka podczas "mistrzowskiego loda" była nieco mniej uśmiechnięta niż wtedy gdy otrzymał od Michelle wiadomość o tym jaką ma wprawę w tej dziedzinie. Po wszystkim okazało się ze rzeczywiście Michelle była całkiem dobra kochanką ale niestety mistrzowski oral nie sprawdził się i oceniony został raczej nisko.
Żeby było zabawniej w ubiegłym tygodniu sytuacja była niemal identyczna, tyle ze już z inną parą /dziewczyną. To była dość szybka akcja kilka maili , smsów 2 telefony i spotkanie na kawkę było już umówione. Ponieważ ja pracowałam raczej nie mogłam wziąć udziału w konwersacji wstępnej ale byłam na bieżąco. Rozbawiło i nieco zmartwiło mnie ze dziewczyna napisała kilka zdań o tym jak świetna jest w łóżku i w miłości francuskiej. Tym razem podeszłam do tego ciut chłodniej i ostrzegłam Krzyśka żeby nie robił sobie większych nadziei, lepiej niech go dziewczyna mile zaskoczy :).
Spotkaliśmy jak się okazało z całkiem sympatycznymi ludźmi i niemal od razu wiedzieliśmy ze za chwilkę zrobi się gorąco. I faktycznie było gorąco. Pokój hotelowy bardzo szybko wypełnił żar namiętności... ale nie wszyscy się świetnie bawili. Krzysiek był nieco zaskoczony brakiem inicjatywy i ospałością dziewczyny. Była powolna i raczej nie wiele wiedziała o pieszczotach oralnych. Nawet ja to zauważyłam ;) Nie rozumiem czym albo dlaczego się tak chwaliła. Był jeszcze jeden drobiazg o którym warto wspomnieć. Para ta ma umowę miedzy sobą taką ze nie całują się z innymi. Pocałunek jest tylko i wyłącznie dla nich. Dziwne ale prawdziwe. O tym będzie osobny post :).
A wracając do wychwalania swoich umiejętności trzeba bardzo poważnie wziąć pod uwagę że każdy ma totalnie inny poziom odczuwania przyjemności i inne doświadczenia z tym związane. Komuś może wystarczyć szybki mały pocałunek w penisa a inny potrzebować będzie złożonych pieszczot "deep throat"  podszczypywanie głaskanie i to wszystko w tym samym czasie musi się dziać żeby partner odczuł przyjemność.
Jestem zdania ze lepiej mile zaskoczyć niż narobić komuś nadziei a potem tego kogoś rozczarować... 
Szkoda siebie i potencjalnego partnera...
Gośka

No comments:

Post a Comment