Pages

Sunday, 29 January 2012

27 Elisa - singielka

Chcemy przypomnieć wszystkim, że ze względu na prywatność naszą i naszych „bohaterów” zawsze zmieniamy imiona, zmieniamy miejsca wydarzeń lub je zamazujemy.
Cała reszta, wszystkie posty są zgodne z rzeczywistością, wszystkie sytuacje i nasze doświadczenia itp.
Panie M, Pani A nie możemy podać aż takich szczegółów jak nazwy profili naszego czy innych osób/par o których tu mowa.
Bardzo tajemnicza i dyskretna, ceniąca swoją prywatność, dziewczyna pochodząca z Irlandii.
Oglądaliśmy jej profil na www, posłaliśmy maila. Bardzo długo czekaliśmy na odpowiedź.
Elisa poszła z Gosią na kawę. Ja nie mogłem bo byłem w pracy.
Dziewczyna na poziomie jakiego jeszcze nie spotkaliśmy, wysoka kultura osobista i jej poziom, ojej, można o wszystkim porozmawiać, a nawet używać słownictwa akademickiego.
W jej przypadku złamaliśmy zasadę o zdjęciach – bez zdjęć twarzy się nie ruszamy z miejsca. Tutaj zrobiliśmy wyjątek, ale było wiadomo, że nie robimy źle.
Elisy praca to kontakt z dużą ilością osób dlatego dyskrecja jest dla niej priorytetem.
Dlatego Elisa nie wysyła swoich zdjęć ani nie podaje żadnych prawie informacji na www.
Praktycznie jej profil jest prawie pusty i nie jest zachęcający. A jednak osoba Elisy to coś ekstra.

Gosia z Elisą się umówiły na kawkę, Elisie nie przeszkadzało, że była tylko Gosia, dziewczyny spędziły kilka minut na kawce, ale ta kawka była dosłownie ekspresowa w porównaniu do innych osób czy par. Elisa na pytanie czy nie chce spotkać mnie odpowiedziała, że nie, że ona jest zdecydowana. I owszem widziała zdjęcia itp. i z opisu Gosi Elisa będzie mi się podobać, bo mentalnie dostała piątkę od Gosi.
Trochę się dziwnie poczułem, to pierwszy raz kiedy nie brałem udziału w kontakcie z przypuszczalnym kochankiem!!!
Gosia wiedziała dobrze, że Elisa jest atrakcyjną kobietą, ale ja nie mówiłem „tak” w ciemno, chciałem najpierw porozmawiać z Elisą.
Dziewczyny się domówiły co do wizyty u nas, napisałem Elisie tylko dokładne wskazówki naszego dojazdu i stało się, przyjechała.
Bardzo miła osóbka. Umówieni byliśmy, że do nas wleci i zobaczymy co i jak, choć dziewczyny były zdecydowane, a ja po może 10 minutach rozmowy, może mniej nawet.
Nie chcę przesłodzić o tej Irlandce, ale co za klasa i poziom. Trochę mnie jej ubiór zdziwił, tak zupełnie prosto ale elegancko, może nie chciała dać poznać po sobie domownikom.
Nie powiedziałbym, że pod tymi ciuszkami kryje się taka atrakcyjna pani.
Przegadaliśmy chyba z 2 godziny. Dla Elisy to był pierwszy raz w swingu i w trójkącie.
Elisa też była bi-ciekawa, co prawda całowała się z kobietą ale nigdy nie smakowała jej ciała ani nie przekroczyła granicy pocałunków.
Była zestresowana na początku, my w sumie też, ja byłem w nowej sytuacji, gdzie Gosia mi przyprowadza koleżankę, Elisa była jak niespodzianka:).
Gosia zaczęła, powoli od pocałunków, i się rozkręciliśmy.
Elisa, była bi, w zasadzie jest, nieźle jej to wychodziło, a cały trójkąt, układy zamiany partnerów (kto i kogo „ujeżdża”) szły bardzo płynnie.
Elisa, wow! Ale mieliśmy wieczór. I nie widziałem jeszcze dziewczyny, która by miała kilka z 5 może 6 wytrysków pod rząd, całe łóżko było mokre:).
Elisa odwiedziła nas tylko na chwilkę bo musiała wracać do domu, też coś nowego, ale dość wygodne trzeba przyznać, pobawiliśmy się i każdy poszedł do siebie.
W kolejnym poście napiszę o party, bliżej wyjaśnię dlaczego taka myśl.
Elisa jak się zorientowała, że jest prawie 2 nad ranem, wyfrunęła od nas.
Po południu Elisa napisała wiadomość, że spędziła fajnie czas i czy nam się podobało bo chciałaby powtórzyć przygodę:)
Czekamy, aż się odezwie, bo jest zapracowana.

No comments:

Post a Comment